Druga strona uznała winę po Twoim skręcie w lewo? Sprawa wcale nie musi być zamknięta

Druga strona uznała winę po Twoim skręcie w lewo? Sprawa wcale nie musi być zamknięta

Wykonujesz manewr skrętu w lewo. Kierunkowskaz włączony, spojrzenie w lusterka, droga wolna. Mimo to dochodzi do uderzenia w bok Twojego auta, a kierowca, który Cię wyprzedzał, przyznaje na miejscu, że to jego wina. Można by pomyśleć, że temat jest zamknięty. Tymczasem to, jak opiszesz zdarzenie na miejscu i co znajdzie się w dokumentacji, może za jakiś czas zaważyć na tym, czy odszkodowanie otrzymasz w całości, czy zostanie ono obcięte o połowę.

Spis treści:

  1. Uznanie winy przez wyprzedzającego przy Twoim skręcie w lewo – dlaczego temat nie jest zamknięty.
  2. Rozmowa z policją i dokumentowanie zdarzenia – na co zwrócić uwagę.
  3. Przepisy działają na Twoją korzyść – jak z tego skorzystać.

1. Uznanie winy przez wyprzedzającego przy Twoim skręcie w lewo – dlaczego temat nie jest zamknięty

To sytuacja, która powtarza się częściej, niż mogłoby się wydawać. Zwalniasz, kierujesz pojazd w stronę środka jezdni, sygnalizujesz manewr kierunkowskazem i sprawdzasz lusterka – droga jest wolna. Rozpoczynasz skręt. W tym momencie, spomiędzy stojących lub wolno poruszających się aut, wyłania się pojazd próbujący Cię wyprzedzić lub ominąć z lewej strony. Dochodzi do uderzenia nie w przednią część Twojego auta, lecz w bok – bo manewr skrętu jest już w toku, a nie dopiero się zaczyna.

Kierowca, który spowodował zderzenie, wysiada i deklaruje, że to jego wina, po czym podpisuje stosowne oświadczenie. Można by uznać, że sprawa jest już wyjaśniona. To dotyczy zresztą każdego, kto uczestniczy w podobnym zdarzeniu drogowym z udziałem policji – niezależnie od tego, czy sprawca przyznaje się do winy, czy nie.

Skąd zatem wątpliwości? Firma ubezpieczeniowa prowadząca likwidację szkody nie jest bezwzględnie związana takim oświadczeniem. W praktyce zdarza się, że mimo podpisanego przez sprawcę dokumentu, towarzystwo i tak obciąża Cię tzw. przyczynieniem się do szkody – najczęściej w wysokości 50% – powołując się na ogólny wymóg „szczególnej ostrożności” obowiązujący przy zmianie kierunku ruchu. Efekt: zamiast pełnego odszkodowania, dostajesz tylko połowę należnej kwoty.

2. Rozmowa z policją i dokumentowanie zdarzenia – na co zwrócić uwagę

Gdy szkoda przekracza drobne zadrapanie albo uczestnicy zdarzenia nie są zgodni co do jego przebiegu, na miejsce zwykle wzywana jest policja. Treść Twoich wyjaśnień oraz zapisy w notatce funkcjonariusza mają większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać – nawet gdy druga strona bez wahania uznaje swoją winę. Kilka zasad ułatwi Ci sprawę, kiedy się z nią zetkniesz:

  • Samo ustne przyznanie się drugiej strony nie wystarczy. Postaraj się o pisemne oświadczenie od sprawcy, a jeśli obecna jest policja – o notatkę zawierającą jego dane i numer służbowy. Deklaracja „to moja wina” wypowiedziana na ulicy nie ma żadnej mocy, dopóki nie zostanie utrwalona na piśmie.
  • Opisz swoje działania poprzedzające kolizję, a nie wyłącznie sam moment zderzenia – że zredukowałeś prędkość, włączyłeś kierunkowskaz i upewniłeś się w lusterkach, że nic nie nadjeżdża. Te szczegóły później rozstrzygają, czy ubezpieczyciel uzna, że dochowałeś należytej staranności.
  • Zaznacz, w które miejsce Twojego pojazdu nastąpiło uderzenie. Kontakt w okolicy drzwi lub bocznej części karoserii, a nie z przodu pojazdu, dowodzi, że manewr skrętu był już zaawansowany – to istotny szczegół techniczny, który powinien znaleźć się w opisie zdarzenia.
  • Odnotuj panujące warunki na drodze. Zator, duże natężenie ruchu, stojące pojazdy – to wyjaśnia nagłe pojawienie się wyprzedzającego samochodu i brak możliwości wcześniejszej reakcji. Pominięcie tego elementu może skłonić ubezpieczyciela do założenia, że manewr był widoczny z dużej odległości.
  • Zrób dokumentację zdjęciową. Ustawienie pojazdów względem siebie, powstałe uszkodzenia, widoczne oznakowanie poziome (linia ciągła bądź przerywana), a najlepiej również ujęcie obejmujące całe skrzyżowanie lub wjazd.
  • Unikaj domysłów i ocen prawnych w rozmowie z funkcjonariuszem co do tego, kto formalnie ponosi winę – to nie leży w Twojej kompetencji. Twoim zadaniem jest relacjonowanie faktów: co robiłeś, co zaobserwowałeś oraz gdzie i kiedy nastąpiło zderzenie.

Rzetelnie sporządzona notatka lub oświadczenie to dowód, który zadziała na Twoją korzyść w momencie, gdy ubezpieczyciel będzie oceniał sprawę z perspektywy biurka, a nie miejsca zdarzenia.

3. Przepisy działają na Twoją korzyść – jak z tego skorzystać

Ubezpieczyciele w tego rodzaju sprawach często popełniają ten sam błąd – wyciągają pojedynczy przepis z szerszego kontekstu prawnego. Faktycznie, kierowca wykonujący skręt w lewo ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności. Nie oznacza to jednak automatycznie, że ponosi połowiczną odpowiedzialność za zdarzenie zainicjowane przez kogoś innego.

Argument ubezpieczycielaRzeczywisty stan prawny
„Przy skręcie w lewo obowiązuje szczególna ostrożność”Zgodne z prawdą (art. 22 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym), ale przepis ten nie zobowiązuje kierowcy do przewidywania, że ktoś będzie go akurat wyprzedzał – potwierdza to ugruntowane, wieloletnie orzecznictwo Sądu Najwyższego
„Skoro nastąpiło zderzenie, oznacza to brak ostrożności”Obowiązek upewnienia się co do bezpieczeństwa manewru spoczywa w pierwszej kolejności na kierowcy wyprzedzającym lub omijającym – wynika to z art. 24 ust. 1 pkt 3 Prawa o ruchu drogowym
„Wyprzedzający mógł ominąć pojazd z dowolnej strony”Przepisy jednoznacznie zabraniają omijania lub wyprzedzania z lewej strony pojazdu sygnalizującego skręt w lewo – dopuszczalne jest to wyłącznie z prawej strony (art. 23 ust. 1 pkt 2 oraz art. 24 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym)
„Przy takich kolizjach standardem jest podział 50/50″Przyczynienie się do szkody wymaga konkretnego dowodu, a nie może być zakładane z góry – ciężar dowodu spoczywa na stronie, która się na nie powołuje (art. 362 oraz art. 6 Kodeksu cywilnego)

Innymi słowy: jeżeli wypełniłeś swoje obowiązki – zredukowałeś prędkość, zasygnalizowałeś manewr, sprawdziłeś lusterka – a mimo to zostałeś wyprzedzony lub ominięty z niedozwolonej strony, to druga strona naruszyła konkretny przepis ruchu drogowego, a nie Ty uchybiłeś ogólnej zasadzie ostrożności. To istotne rozróżnienie, ponieważ to na ubezpieczycielu ciąży obowiązek wykazania konkretnego uchybienia z Twojej strony – a nie na Tobie obowiązek dowodzenia własnej niewinności.

Otrzymanie decyzji z przypisanym przyczynieniem, mimo dobrze udokumentowanego przebiegu zdarzenia, nie musi oznaczać ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. Przysługuje Ci prawo do złożenia odwołania, powołania się na konkretne przepisy i istniejące orzecznictwo, a w razie potrzeby – zwrócenia się do Rzecznika Finansowego. Solidnie sporządzona notatka z miejsca zdarzenia stanowi podstawę, dzięki której można taką sprawę wygrać.

Znajdujesz się w podobnej sytuacji i zastanawiasz się, czy decyzja ubezpieczyciela jest uzasadniona? Jako rzeczoznawca samochodowy i uprawniony diagnosta – a przy tym agent ubezpieczeniowy z 25-letnim doświadczeniem – ocenię ślady uszkodzeń, mechanizm zdarzenia i zasadność przypisanego Ci przyczynienia. Skontaktuj się ze mną – przeanalizuję Twoją sprawę i szczerze powiem, czy warto się odwoływać.

Przepisy stoją po Twojej stronie – wystarczy wiedzieć, jak je wykorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *