poniedziałek - piątek:
8:30-18:00,
sobota: 9:00-14:00

Druga strona uznała winę po Twoim skręcie w lewo? Sprawa wcale nie musi być zamknięta
Wykonujesz manewr skrętu w lewo. Kierunkowskaz włączony, spojrzenie w lusterka, droga wolna. Mimo to dochodzi do uderzenia w bok Twojego auta, a kierowca, który Cię wyprzedzał, przyznaje na miejscu, że to jego wina. Można by pomyśleć, że temat jest zamknięty. Tymczasem to, jak opiszesz zdarzenie na miejscu i co znajdzie się w dokumentacji, może za jakiś czas zaważyć na tym, czy odszkodowanie otrzymasz w całości, czy zostanie ono obcięte o połowę.
Spis treści:
- Uznanie winy przez wyprzedzającego przy Twoim skręcie w lewo – dlaczego temat nie jest zamknięty.
- Rozmowa z policją i dokumentowanie zdarzenia – na co zwrócić uwagę.
- Przepisy działają na Twoją korzyść – jak z tego skorzystać.
1. Uznanie winy przez wyprzedzającego przy Twoim skręcie w lewo – dlaczego temat nie jest zamknięty
To sytuacja, która powtarza się częściej, niż mogłoby się wydawać. Zwalniasz, kierujesz pojazd w stronę środka jezdni, sygnalizujesz manewr kierunkowskazem i sprawdzasz lusterka – droga jest wolna. Rozpoczynasz skręt. W tym momencie, spomiędzy stojących lub wolno poruszających się aut, wyłania się pojazd próbujący Cię wyprzedzić lub ominąć z lewej strony. Dochodzi do uderzenia nie w przednią część Twojego auta, lecz w bok – bo manewr skrętu jest już w toku, a nie dopiero się zaczyna.
Kierowca, który spowodował zderzenie, wysiada i deklaruje, że to jego wina, po czym podpisuje stosowne oświadczenie. Można by uznać, że sprawa jest już wyjaśniona. To dotyczy zresztą każdego, kto uczestniczy w podobnym zdarzeniu drogowym z udziałem policji – niezależnie od tego, czy sprawca przyznaje się do winy, czy nie.
Skąd zatem wątpliwości? Firma ubezpieczeniowa prowadząca likwidację szkody nie jest bezwzględnie związana takim oświadczeniem. W praktyce zdarza się, że mimo podpisanego przez sprawcę dokumentu, towarzystwo i tak obciąża Cię tzw. przyczynieniem się do szkody – najczęściej w wysokości 50% – powołując się na ogólny wymóg „szczególnej ostrożności” obowiązujący przy zmianie kierunku ruchu. Efekt: zamiast pełnego odszkodowania, dostajesz tylko połowę należnej kwoty.

2. Rozmowa z policją i dokumentowanie zdarzenia – na co zwrócić uwagę
Gdy szkoda przekracza drobne zadrapanie albo uczestnicy zdarzenia nie są zgodni co do jego przebiegu, na miejsce zwykle wzywana jest policja. Treść Twoich wyjaśnień oraz zapisy w notatce funkcjonariusza mają większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać – nawet gdy druga strona bez wahania uznaje swoją winę. Kilka zasad ułatwi Ci sprawę, kiedy się z nią zetkniesz:
Rzetelnie sporządzona notatka lub oświadczenie to dowód, który zadziała na Twoją korzyść w momencie, gdy ubezpieczyciel będzie oceniał sprawę z perspektywy biurka, a nie miejsca zdarzenia.
3. Przepisy działają na Twoją korzyść – jak z tego skorzystać
Ubezpieczyciele w tego rodzaju sprawach często popełniają ten sam błąd – wyciągają pojedynczy przepis z szerszego kontekstu prawnego. Faktycznie, kierowca wykonujący skręt w lewo ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności. Nie oznacza to jednak automatycznie, że ponosi połowiczną odpowiedzialność za zdarzenie zainicjowane przez kogoś innego.
| Argument ubezpieczyciela | Rzeczywisty stan prawny |
|---|---|
| „Przy skręcie w lewo obowiązuje szczególna ostrożność” | Zgodne z prawdą (art. 22 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym), ale przepis ten nie zobowiązuje kierowcy do przewidywania, że ktoś będzie go akurat wyprzedzał – potwierdza to ugruntowane, wieloletnie orzecznictwo Sądu Najwyższego |
| „Skoro nastąpiło zderzenie, oznacza to brak ostrożności” | Obowiązek upewnienia się co do bezpieczeństwa manewru spoczywa w pierwszej kolejności na kierowcy wyprzedzającym lub omijającym – wynika to z art. 24 ust. 1 pkt 3 Prawa o ruchu drogowym |
| „Wyprzedzający mógł ominąć pojazd z dowolnej strony” | Przepisy jednoznacznie zabraniają omijania lub wyprzedzania z lewej strony pojazdu sygnalizującego skręt w lewo – dopuszczalne jest to wyłącznie z prawej strony (art. 23 ust. 1 pkt 2 oraz art. 24 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym) |
| „Przy takich kolizjach standardem jest podział 50/50″ | Przyczynienie się do szkody wymaga konkretnego dowodu, a nie może być zakładane z góry – ciężar dowodu spoczywa na stronie, która się na nie powołuje (art. 362 oraz art. 6 Kodeksu cywilnego) |

Innymi słowy: jeżeli wypełniłeś swoje obowiązki – zredukowałeś prędkość, zasygnalizowałeś manewr, sprawdziłeś lusterka – a mimo to zostałeś wyprzedzony lub ominięty z niedozwolonej strony, to druga strona naruszyła konkretny przepis ruchu drogowego, a nie Ty uchybiłeś ogólnej zasadzie ostrożności. To istotne rozróżnienie, ponieważ to na ubezpieczycielu ciąży obowiązek wykazania konkretnego uchybienia z Twojej strony – a nie na Tobie obowiązek dowodzenia własnej niewinności.
Otrzymanie decyzji z przypisanym przyczynieniem, mimo dobrze udokumentowanego przebiegu zdarzenia, nie musi oznaczać ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. Przysługuje Ci prawo do złożenia odwołania, powołania się na konkretne przepisy i istniejące orzecznictwo, a w razie potrzeby – zwrócenia się do Rzecznika Finansowego. Solidnie sporządzona notatka z miejsca zdarzenia stanowi podstawę, dzięki której można taką sprawę wygrać.
Znajdujesz się w podobnej sytuacji i zastanawiasz się, czy decyzja ubezpieczyciela jest uzasadniona? Jako rzeczoznawca samochodowy i uprawniony diagnosta – a przy tym agent ubezpieczeniowy z 25-letnim doświadczeniem – ocenię ślady uszkodzeń, mechanizm zdarzenia i zasadność przypisanego Ci przyczynienia. Skontaktuj się ze mną – przeanalizuję Twoją sprawę i szczerze powiem, czy warto się odwoływać.